RESIDENT EVIL ORIGINS COLLECTION – RECENZJA

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Kiedy zacznę wspominać czasy pierwszego PlayStation czy nawet czasy PlayStation 2 to łezka zaczyna kręcić mi się w oku, i to właśnie o taki chwyt postarali się wydawcy Resident Evil Origins Collection które zawiera pierwszą część serii oraz prequel. Wielu z dorosłych już graczy miało do czynienia z początkami serii Resident Evil na konsoli PlayStation jednak wielu z nich nie musnęło, choć bardzo chciało wersji gry która została ukazana tylko na konsoli Nintendo. Mowa tu o Resident Evil 0 które jest rodzynkiem tego zestawienia i tak naprawdę na nim skupimy tę recenzję.

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Resident Evil 0 to prequel całej serii czyli cześć która tak naprawdę jako pierwsza pokazuje skąd się wziął tajemniczy wirus i tłumaczy jak powstały zombie zagrażające naszemu życiu podczas zabawy. Akcja gry opowiada historię grupy S.T.A.R.S (ekipa bravo) która została wysłana do Raccon City w celu potwierdzenia doniesień o niebezpiecznych stworach które panoszą się po ulicach miasta. Ciekawostką jest że grupa o której mówimy nigdy nie dotarła do miasteczka bo ich śmigłowiec rozbił się w pobliskim lesie, i dopiero pierwsza część Resident Evil pozwala nam poznać owe uliczki. W grze wcielamy się w jedną z dwóch postaci, znaną Rebeccę Chambers oraz Billego Coena którzy współpracując starają się rozwikłać zagadkę całego tego zamieszania. Bardzo ważnym aspektem tej części jest fakt że poznajemy wiele szczegółów na temat całej organizacji Umbrella oraz wirusa powodującego wszystkie znane nam mutacje.

Aby cała gra i kolekcja o której piszemy mogła się ukazać musiało minąć sporo czasu, a dokładnie rok. Dokładnie rok po premierze odświeżonej jedynki przyszedł czas aby skompletować całą serię i tak oto postanowiono wydać Zero jak uwiecznienie tej sagi. Resident Evil 0 HD to tytuł który był bardzo wyczekiwany przez posiadaczy konsol PlayStation czy to na PS4 czy już nawet na PS2 i PS3. Pierwotnie tytuł trafił tylko do posiadaczy Gacków oraz Wii co mocno bolało fanów posiadających inne konsole, zamieszanie jakie towarzyszyło tej grze od dnia jej premiery dopiero teraz umilkło bo w końcu mogą w nią pograć wszyscy. Ciekawostka może tez być fakt iż ten tytuł był ostatnim w którym trzymano się starego typu rozgrywki znanego z pierwszych trzech części, zaraz po nim wyszła całkowicie odmieniona czwarta cześć….

Największą nowością tej części jest fakt ze mamy tu do czynienia z dwoma grywalnymi postaciami, obaj bohaterowie czy to Rebecca czy Billy są postaciami którymi w każdej chwili możemy się poruszać. Wielu z was pomyśli czyli kooperacja pełną gębą, niestety muszę was zmartwić bo nie ma mowy tu o kooperacji pomimo faktu iż ta gra się o to prosi. Obie postacie są ze sobą w symbiozie i wielokrotnie muszą współpracować. Czy to przy przenoszeniu konkretnych przedmiotów, czy pomocy fizycznej bo jak zapewne się domyślacie tylko Billy potrafi podnieść Rebecce i przesunąć ciężkie przedmioty. Wiele aspektów z tym związanych jest świetnych i wielka szkoda że twórcy nie postanowili zaimplementować przez to kooperacji.

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Z ową symbiozą wiążą się także inne aspekty które już nie koniecznie mogą zostać jako pozytywne, mowa tu o amunicji i wszystkim co znajdziemy. Cały arsenał musimy dysponować pomiędzy dwójką graczy, to samo dotyczy amunicji czy apteczek których na wyższych poziomach jest bardzo mało. Jedni odbiorą to za plus a drudzy za minus, jednak fakt jest jeden – ma to sens a to ogromna zaleta.

Graficznie kolekcja stoi na wysokim poziomie, nie ukrywam że jest to odgrzewany kotlet ale ten kotlet szczególnie dla starszych graczy nadal jest bardzo smaczny. Nie ma co także ukrywać że większość scenerii jest połączonych elementami stałymi z ruchomymi przez co wrażenie że wszystko jest ładne jest większe niż by było gdyby cała mapa była by zrobiona graficznie. Aspekt muzyczny lub tak jak tutaj bardziej dźwiękowy to stare dobre residenty czyli coś co tylko wzmacnia niekiedy rozgrywkę i nadaje jej odpowiedniego tonu, nie mam tu muzyki w takim rozumieniu jak myślicie, są tu tylko elementy muzyczne i niekiedy konkretne dźwięki co i tak jest świetnym ukłonem w stronę starszych graczy.

Podsumowując Resident Evil Origins Collection to świetny zbiór dwóch pierwszych odsłon sagi, prequelu który jest tu rodzynkiem i jedynki która według mnie zwiastuje tylko nadejście kolejnych odświeżonych części na które jest ogromny popyt wśród graczy. Z ręka na sercu mogę polecić ten tytuł każdemu choć jest to mocno specyficzna zabawa, nie każdy znajdzie tu to co lubi w grach bo nie ma co ukrywać że korzenie tej serii maja już ładnie ponad 10 lat. Jeśli kiedyś grałeś w „stare” odsłony residenta musisz to mieć, jeśli nie zastanów się ale tylko przez chwilę…

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

The Verdict

7.5Good