GRIP: COMBAT RACING – RECENZJA

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Pierwsze zapowiedzi GRIP: COMBAT RACING budziły we mnie płomienne wspomnienia oryginalnego ROLLCAGE’a z PSX. Szybka jazda przy akompaniamencie Fat Boy Slim, mnóstwo dopałek i cała masa akcji to było coś. Właśnie tak widziałem duchowego spadkobiercę tego tytułu jakim jest GRIP, ale już pierwsze godziny z grą pozostawiały tylko szereg pytań na które nie znam odpowiedzi do dzisiaj…

Przywiązanie do dziewiętnastoletniego już Rollcage’a nie jest chybione, bo praktycznie każdy aspekt Grip: Combat Racing bazuje na rozwiązaniach znanych z 2000 roku. Ale wróćmy do meritum. Grip: Combat Racing to gra wyścigowa której akcja toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Momentami przypomina nawet świat znany nam z Borderlands ale to tylko moje osobiste spostrzeżenie. Trzeba dodać że są to brutalne wyścigi w których wielu naszych przeciwników nie będzie się z nami patyczkowało, bo zniszczenie lub użycie jednego z setek dopalaczy jest tutaj kluczem do sukcesu. Fabularnie tytuł leży i kwiczy, twórcy gry nawet nie postarali się o implementację jakiejś linii fabularnej, czegoś minimalnego co spowodowało by że gracze mieli by jakiś cel. Tutaj jedynym celem jest wygranie wyścigu i jeśli tylko na tym się skupimy to gra nabierze dla nas całkowicie innego wyglądu. Bardzo szybko przechodzimy z wyścigu na wyścig i nie oglądając się na resztę ponownie pędzimy ponad 500 kilometrów na godzinę po bezdrożach przeróżnych krain.

Grip to tytuł niezależny i o tym także trzeba pamiętać, oczywiście nie usprawiedliwiam tutaj twórców ale daje im lekkie fory w kwestii oceny wykonania pewnych szczegółów i aspektów gry. Nie jest to tytuł ekskluzywny na PS4 od którego trzeba oczekiwać tylko najwyższych lotów, ale jednak wiele aspektów tutaj nie zagrało. W tego typu produkcjach, bardzo ważna jest detekcja kolizji która pozwala silnikowy gry na rozwiązanie kolizji w dość sensowny i wytłumaczalny sposób. Grip zaledwie ociera się o normalność w tej kwestii i jestem tego pewien, bo wielokrotnie zostałem wystrzelony gdzieś w górę, lub na inną część toru. Co oczywiście wiązało się z przegranym wyścigiem i powtórzeniem go od nowa, pomijam tutaj odbijanie się naszego auta od ścian czy wariację kamery przez którą nie wiemy gdzie tak naprawdę jesteśmy….

Oczywiście najważniejszą rzeczą jaką napotkamy w grze są nasze pojazdy. Wyposażone w cztery ogromne koła, znacznie wystające poza obrys auta, pozwalają oczywiście na jazdę po każdej nawierzchni i oczywiście po każdej ścianie. Choć prawa fizyki w większości wypadków są zachowane to w wielu miejscach i momentach możemy zastanawiać się jak owe auto utrzymuje się na suficie, Głównym trybem rozgrywki jaką oferują na twórcy jest tryb kariery dla jednego gracza, została ona podzielona na 10 etapów w których pniemy się po drabince, i które jak zapewne się domyślacie stają się coraz trudniejsze z wyścigu na wyścig. Początkowo ścigamy się w czterech i możemy korzystać tylko z dopalacza, ale bardzo szybko dochodzą dopałki w postaci broni. Kolejnymi trybami gry są oczywiście split-screen, tryb online oraz najciekawszy według mnie tryb areny w której musimy niszczyć wrogów zważając na nasz stan pojazdu.

Warto wspomnieć o ogromnym minusie jaki wiąże się z trybem on-line. Otóż nikt chyba w niego nie gra… Prawda jest taka że na kilkadziesiąt prób połączenia się z kimś lub po stworzeniu własnego pokoju gry, nikt się nie dołączył. Nie opiszę jak działa ten tryb bo po prostu nie mogłem w niego zagrać, jestem ogromnie zdziwiony bo nawet największe crapy zawsze znajdują swoich zwolenników a tutaj nie znalazłem nikogo….

Graficznie GRIP: Combat Racing to przeciętniak, nie mamy tu niestety niczego co mogło by nas zaskoczyć i spowodować opad szczęki. Choć momentami jest naprawdę dobrze, na plus należy zaliczyć projekty wszystkich tras i bezdroży, bo widać że twórcy w tym aspekcie się przyłożyli i czerpali natchnienie z innych gier. Ale na tym chyba byśmy poprzestali bo nie przychodzi mi do głowy żaden inny aspekt który można wziąć pod uwagę, cisną mi się na usta natomiast minusy oprawy. Głównym minusem są wczytujące się tekstury, kilkukrotnie przez ułamek sekundy gdzieś kątem oka łapałem białe pole bez tekstury, co jakiś czas pojawiał się element w pełnym rozpikselozowaniu (jeśli istnieje takie słowo ;)). Wydaje mi się że twórcy chcieli stworzyć tak szybką grę w której silnik graficzny momentami nie nadąża nad generowaniem grafiki w czasie rzeczywistym, przez co skutkiem jest wspomniane przeze mnie niedopracowanie. Aspekt muzyczny jest tutaj całkiem solidny, mocne i szybkie uderzenia drum’n’bass cieszą ucho i idealnie komponują się do tego co dzieje się na ekranie.

Podsumowując GRIP: COMBAT RACING to przeciętniak pełną gębą, skłaniał bym się nawet ku słabej grze bo zawiera mnóstwo błędów które nie zostały poprawione od premiery gry, tryb on-line po prostu leży i kwiczy. Fizyka i grafika pozostawia wiele do życzenia….. Chęć stworzenia duchowego następcy świetnego Rollcage się nie udała i choć dziś oryginalny Rollcage także nie zachwyca tak bardzo jak w 2000 roku, to i tak wiele jego aspektów jest znacznie lepiej dopracowanych niż w tytule młodszym o 19 lat. Twórcy troszkę się zagalopowali i choć mieli dobry pomysł i intencje, wyszło kiepsko. Gra godna polecenia tylko dla wytrwałych i zagorzałych fanów wyścigów wszelakiej maści, reszta obejdzie ten tytuł szerokim łukiem….

The Verdict

4.5Poor