DETROIT: BECOME HUMAN – RECENZJA

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Nie ukrywam że nie czekałem na DETROIT BECOME HUMAN, wcześniejsze godziny przy Heavy Rain czy Beyond Dwie Dusze wystarczyły mi aż nadto. Bardzo specyficzna rozgrywka i tak naprawdę film a nie gra pozwoliły stwierdzić mi że to nie mój klimat. Jednak każda gra Cage’a ma w sobie coś co intryguje i przyciąga. Nie inaczej było z DETROIT i właśnie dla tego napisałem dla was recenzję tego co przygotuje dla nas przyszłość. Zapraszam.

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

DETROIT BECOME HUMAN opowiada historię aż trzech androidów, które znalazły się w trzech całkowicie innych miejscach i zetknęły się z trzema całkowicie innymi rolami. Niestety nie mogę zdradzać wam zbyt wiele bo ta kwestia to jeden wielki spojler. A w tej grze, jak w żadnej innej ważne jest aby utrzymać niewiedzę do ostatniej chwili. Akcja gry rozgrywa się w tytułowym Detroit które wygląda znacznie lepiej niż te prawdziwe które znamy z życia. Opuszczone fabryczne miasto, niegdyś należące do przemysłu samochodowego, w grze jak by się odrodziło i udźwignęło piętno jakie położył na nim kryzys. Niedaleka przyszłość, wydaje się znacznie odleglejsza niż twierdzą twórcy, ładowarki androidów wyglądające jak przystanki, autobusy prowadzone przez roboty, nawet pasy dla pieszych sterowane cyfrowo. Ot tak wyobrażają sobie przyszłość twórcy z Quantic Dream. Śmiem twierdzić że jest to tak odległa przyszłość że żadne z nas jej nie pozna na własne oczy….

David Cage w tej wizji nowoczesności złapał się jednego dość mocnego wątku, ilość maszyn które wyglądają jak człowiek, robią to co człowiek, i niestety zastępują człowieka. Prowadzi do wielu spięć, wzrostu bezrobocia i ataków na androidy. Wiele składowych oraz zdarzeń z którymi mają styczność nasi protagoniści prowadzi do zaistnienia „defektów”. Otóż nasze Androidy otrzymują, lub jak kto woli dochodzą do wniosku że powinny same zadecydować o tym co zrobią. O tym czy się przeciwstawią swoim panom, czy pomogą w obronie lub czy staną po odpowiedniej stronie „barykady”. Wszystko to przypomni nam wiele filmów w których poruszany był już ten temat, Androidy które posiadają sztuczną inteligencję biorą we własne ręce swoje losy, co jest oczywiście błędem oprogramowania i skazuje je na zniszczenie lub ucieczkę.

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

Te trzy historie momentami się przeplatają, jednak są dziwnym zlepkiem kilkunastominutowych historyjek, jedne są dość nudne, inne natomiast pełne napięcia. Cage od zawsze lubił bawić się odczuciami gracza i tutaj wyszło mu to chyba najlepiej. Grając zahaczamy wiele wątków które nas ludzi poruszają i wiele obok których byśmy przeszli obojętnie. Takie właśnie są gry Quantic Dream. Oczywiście to właśnie dzięki temu każda gra z tego studia to twór oparty na wyborach, mamy szereg linii dialogowych i możliwości poprowadzenia wydarzeń. Wszystko to zależy od naszych wewnętrznych odczuć i tego czy mamy ochotę sprawdzić co się stanie gdyby. Każda nasza decyzja niesie ze sobą efekty i wpływa na to jak będzie „prowadził” się defekt.

Niestety ale DETROIT to nadal ten sam, powtórzony Quantic. Niestety drętwa rozgrywka nie będzie czymś co przyciągnie setki graczy. Tytuł mechanicznie jest archaiczny i toporny, zdecydowanie za bardzo specyficzny i za bardzo odtwórczy. Momentami miałem wrażenie że gram ciągle w tę samą grę, która jest klonem poprzednika tylko w innym ubraniu. Mamy tu oczywiście kilka nowości, chociażby w postaci rentgena który pozwala nam na znalezienie w okolicy ważnych fabularnie miejsc. Ale nadal to tylko namiastka nowości.

Graficznie DETROIT BECOME HUMAN to najwyższa półka, ale czego mogliśmy się spodziewać po tytlu ekskluzywnym i to od studia dla którego ten aspekt jest jednym z najważniejszych. Androidy, twarze i całe postacie to setki ciężkich godzin pracy, i to widać. To ogromny plus bo jak by nie było od tego typu tytułów oczekujemy właśnie najlepszej grafiki. Aspekt muzyczny to także bardzo dobry zestaw dźwięków i utworów towarzyszących nam przy rozgrywce. Zdecydowanie warto wczuć się w to co oferuje pod tym aspektem gra. Oczywiście nie można tu przejść także obojętnie obok polskiej lokalizacji produktu. Mówię tu o polskim dubbingu który w tytułach SCE jest majstersztykiem. Tego da się słuchać i jest to praca na najwyższym, studyjnym poziomie.

Podsumowując DETROIT BECOME HUMAN to gra ponad przeciętna, ale tylko dla tych graczy którzy szukają czegoś więcej. Więcej filmowości i doświadczeń znacznie głębszych niż przy Call of Duty. Z drugiej strony, każda gra z serii jest mocno odtwórcza i tak naprawdę kopią wcześniejszej gry, ta sama rozgrywka, ten sam styl zabawy itd. Zmienia się otoczenie, fabuła i postacie, reszta to powtórka z rozrywki. Dla gracza któremu spodobały się wcześniejsze gry Davida Cage’a to tytuł Must Have, dla reszty tylko ciekawostka. Tytuł jest godny polecenia choć nie dla każdego, ukazuje wielki kunszt twórców pod wieloma względami, ale jest mocno zamknięty i stargetowany do niewielu graczy. Uważam że powinniście zagrać w tę grę, ale tylko wtedy kiedy będzie dużo tańsza.

 photo 1a19d174-9852-40df-ba42-517d8d605bf6_zpsae7a01a9.png

The Verdict

7Good